Wstawilem nowe zdjecia!

Zajrzyj i sprawdz - zawsze znajdziesz cos nowego.

 

Odwiedzajacych moja Homepage prosze o wpisywanie opinii o tej stronie oraz o ewent. propozycje poprawy jej jakosci. 

 

Eine Bitte an Alle Besucher - schreibt bitte was Ihr über meine Homepage denkt oder auch Eure Verbesserungsvorschläge.

 

Co nowego na stronie?

NOWE BLOGI

Besucherzaehler

Costiera Amalfitana & Capri

SENTIERO DEGLI DEI - szlak, ktorym chadzali bogowie ...

CONCA DEI MARINI

POSITANO

AMALFI

RAVELLO

CAPRI

MAIORI

Moja kolejna fotograficzna przygoda zaprowadzila mnie do pieknej Italii.

Poczatek maja 2009 roku. Lecimy samolotem do Neapolu skad z lotniska linia autobusowa SITA dojezdzamy do Sorrento. Z Sorrento rowniez autobusem tej samej sieci udajemy sie do Amalfi – Conca dei Marini. W Conca dei Marini wynajelismy dom i stamtad mielismy cudowna baze wypadowa na cala Costiera Amalfitana. Mieszkalismy w samym sercu tego niezwyklego i budzacego szybsze bicie serca pasazu gorskiego Monti Lattari. Z tarasu domu wspanialy widok na Morze Tyrrenskie – w jedna strone az do Salerno, w druga zas w kierunku Capri. Wspanialy klimat i roslinnosc jak w tropiku – widzisz tu wszelkie odmiany kaktusow, gaje cytrynowe i oliwne oraz piekne drzewa eukaliptusowe. Bedac na szlaku musisz uwazac by nie pokluc sie kaktusem ani nie przydeptac jaszczurki, ktorych tu mnostwo. Caly urlop to wielka i niezapomniana przygoda. Tyloma schodami co tu jeszcze nie chodzilismy nigdy w zyciu. Caly teren pociety jest siecia serpentyn dojazdowych i odcinki, ktore w lini prostej wyznaczaja odleglosc ok. 500 metrow, by je pokonac droga mialyby po prostu 5 km. By sobie ulatwic to zadanie wybierasz wiec schody i "scinasz" sobie droge…

No i teraz Kochani zaczyna sie przygoda. Odcinki po 200 – 300 kamiennych stopni to “normalka”. Pierwsze dni posluzyly nam za doskonaly trening, ale za to pozniejsze wyprawy w gory nie sprawialy zadnych problemow. Po wejsciu na nasz najcudowniejszy do tej pory szlak – Sentiero degli Dei czyli doslownie “szlak bogow” zaparlo nam dech. Ten niesamowity widok – panorama jak w kinie… W jedna strone widok na cala Kampanie w strone Salerno, w druga zas Capri i dalej Neapol ze swoja malownicza zatoka. Duzo o tym czytalismy wczesniej, jednak wrazenie bylo przeogromne i przekroczylo nasze oczekiwania. Caly szlak rozpoczelismy w Agerola – Bomerano, a zakonczylismy zejsciem 1,7 km odcinkiem schodow do Nocello i pozniej serpentyna do Positano. Po drodze bujna roslinnosc i szerokie panoramy. Szlak niezbyt trudny, ale wymagajacy dobrej kondycji i w kazdej chwili koncentracji, gdyz nie posiada zabezpieczen, a niektore odcinki powoduja mowiac delikatnie “szybszy puls”.

Duzo ciekawych miejsc jak Ravello, Positano, Maiori, Sorrento czy Amalfi – kazde z nich o swoim specyficznym dla siebie uroku. W drodze spotykasz duzo turystow z calego swiata – najwiecej Amerykanow, Francuzow i Niemcow. Wszyscy robia mase zdjec, bo okolice az same do tego prowokuja. Inna rzecz jazda samochodem – przygoda, ktorej nie mozna zapomniec. W “biegu” trzeba “klapnac” lusterka, bo inaczej za nastepnym zakretem bedziesz zmuszony po prostu kupic nowe lusterko. Samochody mijaja sie “na milimetry”, cala przygoda zaczyna sie gdy trafisz na autobus. Te ostatnie musza zakrety pokonywac na dwa – trzy razy powoli podjezdzajac, a nastepnie cofajac sie – prawie wszystkie zakrety sa po 180 stopni. Najlepiej podrozowac jest wiec nie wynajetym, czy tez swoim wlasnym samochodem ale po prostu autobusem, ktore sa zreszta bardzo tanie i mozesz jezdzic "bezstresowo" po calym polwyspie Sorrento. Dojedziesz nim wszedzie. Tylko pamietaj, abys bedac na szlaku zawsze miel przy sobie "wolne" bilety, bo bez tego nie zostaniesz po prostu zabrany - zaden kierowca nie sprzedaje ich w autobusie wiec pozostanie dalsza wielokilometrowa wyprawa piesza. Zdazylo sie nam to tez na poczatku - no coz wtedy tylko ...6 km.

Byl to dla nas z pewnoscia niezapomniany urlop i dlugo jeszcze bedziemy wracac wspomnieniami do przezytych tam przygod. Juz samo dojscie do naszego wynajetego domu tez bylo przygoda polaczona z pokonaniem ponad 80 takich kamiennych stopni. Domek wyposazony byl we wszystko czego dusza zapragnie. Mielismy do dyspozycji dwa pokoje, lazienke i duza, wyposazona we wszystko kuchnie. Dookola domu byl panoramiczny balkon , a na plaskim dachu znajdowalo sie "solarium". Nikt cie nie widzial a opalac mozna sie bylo ile i jak kto chcial... Praktycznie moglismy sobie zorganizowac tu normalne zycie z gotowaniem obiadow, jednak kto gotuje, albo pozwoli zonie gotowac obiady na urlopie? Ograniczylismy sie wiec do sniadan i kolacji w domu, a reszte jedlismy jak nam wypadlo. Restauracji bylo tu "od koloru do wyboru" - tam gdzie akurat bylismy, tam jedlismy. Planowalismy sobie nasz czas weglug naszego uznania i tak samo ustalalismy sobie trase naszych wypraw.

Tak spedzamy za kazdym razem nasze urlopy, bo nie uznajemy zorganizowanych a tym bardziej tzw. wycieczkowych form, z ktorych nikt nic i tak nie ma.

 Jedno jest pewne - spedzilismy tam nasz chyba najpiekniejszy urlop. Nieodlaczny zapach dojrzewajacych cytryn przepelnial powietrze tak intensywnie, ze po powrocie do domu … zaczelo nam go brakowac! Oczywiscie przywiezlismy kilka ze soba, nie dlatego, ze u nas nie ma cytryn, tylko dlatego ze nie ma …takich cytryn. Bo oryginalne amalfitanskie cytryny to cos calkiem innego – duze po prawie pol kilo sztuka – mozesz ja ugrysc i jesz razem ze skorka – pycha!  

Wszedzie towarzyszyla nam ogromna sympatia zyjacych tam ludzi - wszedzie - obojetne czy na szlaku, czy tez w tych gorskich wioskach i miasteczkach - czulismy wielka przyjazn i goscinnosc ludzi. Tam - jak to bywalo za dobrych, starych czasow, wita sie obcych ludzi tak, jakby to byli sasiedzi, a moze nawet i jeszcze lepiej… "Vi auguro una bella giornata" - zyczymy wam pieknego dnia - takim pozdrowieniem byles witany. Bardzo sympatyczne i niekoniecznie wszedzie spotykane w dzisiejszych czasach doznanie.

Bella Italia w najlepszym wydaniu! …Dlatego tak bardzo kochamy ten kraj!

Udalo nam sie odwiedzic wszystkie ciekawsze miejsca Costiera Amalfitana oraz sloneczna wyspe Capri – tzw. wyspe “pieknych i bogatych”. Dwa tygodnie wypelnione wrazeniami.   Na zakonczenie “dolozylismy” sobie jeszcze kilka dni w Neapolu, ktory zawsze wart jest odwiedzenia! Tam mialem okazje przezyc swoje kolejne urodziny – w koncu i na mnie wypadlo…W ubieglym roku bylismy troche zawiedzeni stertami smieci, ktore tam zastalismy jednak tym razem poznalismy Neapol z jego najpiekniejszej strony. Po haldach smieci nie ma ani sladu, a miasto godne jest powiedzenia - “zobaczyc Neapol i umrzec”… Nic ujac, nic dodac – po prostu pieknie…

Co by jednak nie opowiadac i tak wszystko za malo – zalaczam fotki dla lepszego wyobrazenia sobie tego co nas spotkalo.